Fot. Facebook/Adrian Dziółko
adrian_dziółko
Fot. Facebook/Adrian Dziółko
Adrian Dziółko z Rio: „Przed debiutem czułem stres i niepokój”
Nasz badmintonista Adrian Dziółko jest kolejnym sportowcem, który zdecydował się dzielić z Wami swoimi przeżyciami z Rio. O stresie przed debiutem i przebiegu pierwszego pojedynku opowiada w swoim felietonie na 5kółek.pl
Adrian Dziółko
12 Sierpień, 2016 20:38

Niestety nie mam czasu dowiadywać się, co dzieje się z innymi dyscyplinami, a takie informacje docierają do mnie jedynie, jeśli ktoś mi powie. Skupiam się na badmintonie, na swoich meczach i reszty drużyny. Staram się nie rozpraszać. Oczywiście życzę wszystkim naszym sportowcom jak najlepszych miejsc.

Dzień przed moim debiutem na IO dopiero zacząłem odczuwać stres i niepokój. Muzyka przed meczem pomogła mi rozładować napięcie i dzięki temu mogłem skupić się na rozgrzewce. Gdy wszedłem na kort, gotowy do walki, poczułem, że ten turniej znacznie się różni od pozostałych, w których do tej pory brałem udział. Pełna hala ludzi. Było tak głośno, że nie słyszałem rad trenera, który siedział 2 metry za mną. Starałem zachować zimną krew i nie dać się zdekoncentrować, choć było ciężko, bo prawie cała hala kibicowała mojemu rywalowi.

Wiedziałem co powinienem grać. Analizowaliśmy dzień wcześniej jego styl, ale w czasie meczu nie zawsze da się „trzymać” taktyką cały czas. I w końcówce pierwszego seta podniosłem lotkę do góry, umożliwiając mu atak. Set zakończył się wynikiem 18:21. W drugiej partii chciałem od razu odskoczyć na kilka punktów. Niestety za szybko, przez co moja gra była chaotyczna. Przy wyniku 0:3 uspokoiłem się i zacząłem po kolei zdobywać punkty, grając z głową. Przy stanie 5:3 Kevin źle stanął i odnowiła mu się kontuzja, którą mu ciążyła do końca meczu. Dwukrotnie brał pomoc lekarza. Chciał w ten sposób również wybić mnie z rytmu. Niestety mu się to nie udało, bo pewnie szedłem po zwycięstwo. Ostatecznie wygrałem 18:21, 21:10, 21:13.

Dopiero kiedy zszedłem z kortu uświadomiłem sobie, że wygrałem swój pierwszy mecz na Igrzyskach. Dzisiaj mam dzień wolny od grania, tylko lekki trening, żeby się nie zastać i dopingowanie mojej drużyny. Mikst ograł wicemistrzów olimpijskich z Londynu i dzięki tej wygranej wciąż mają szanse na medal. Debel chłopaków dzisiaj również będzie grał z wicemistrzami olimpijskimi z Londynu i muszą wygrać, jeśli również chcą pozostać w grze o medale. Trzymajcie mocno kciuki i zapraszam do oglądania. Pozdrawiam.