Fot. fanpage Karola Robaka
karol_robak_fanpage
Fot. fanpage Karola Robaka
Czy w Rio zdobędziemy pierwszy medal olimpijski w taekwondo?
Taekwondo jest na stałe w programie Igrzysk Olimpijskich od 2000 roku. Dotychczas reprezentanci Polski nie stanęli na podium w tej dyscyplinie. W ogóle nasze starty trudno uznać za oszałamiające. Sytuacja może ulec zmianie w Rio de Janeiro. Nadzieją na historyczny medal są Karol Robak i Piotr Paziński. Przy odrobinie szczęścia mogą pokusić się o przyjemną niespodziankę.
Tomasz Kawczyński
5 Lipiec, 2016 22:02
W kategoriach: Aktualności Taekwondo

Na początek prześledźmy krótko dotychczasowe starty polskich olimpijczyków w taekwondo. Debiutowaliśmy 12 lat temu w Atenach. W kategorii 57 kg wystąpiła Aleksandra Uścińska. Swój udział w igrzyskach zakończyła już na pierwszej walce, przegrywając z reprezentantką Hiszpanii. Kolejnego zawodnika wysłaliśmy dopiero w 2012 roku. W Londynie zaprezentował się Michał Łoniewski. Również w jego przypadku trudno mówić o dobrym występie. Pierwsze starcie w kategorii 68 kg i porażka z zawodnikiem z Afganistanu, późniejszym brązowym medalistą.

Przełom dla taekwondo w Polsce były zeszłoroczne Igrzyska Europejskie w Baku. Zaledwie 17-letni wówczas zawodnik AZS-u Poznań kapitalnie zaprezentował się w kategorii 68 kg. Dotarł aż do finału, eliminując po drodze mistrza olimpijskiego z Londynu Turka Serveta Tazegüla. W pojedynku o złoto przegrał z Azerem Aykhanem Taghizade, ale srebro było i tak świetnym wynikiem.

Dobry występ w Baku należało potwierdzić wywalczeniem kwalifikacji olimpijskiej. Robak osiągnął to w styczniu, wygrywając turniej w Stambule. Wyczyn ten powtórzył Piotr Paziński, co oznacza, że po raz pierwszy na igrzyskach pojedzie dwójka taekwondzistów.

Potwierdzeniem coraz lepszej formy Polaków były medale z majowych mistrzostw Europy w Montreux. Co prawda Robak przegrał w ćwierćfinale i nie stanął na podium, ale brąz wywalczył Paziński. W walce o awans do półfinału wygrał medalistą ubiegłorocznych MŚ Niemcem Tahirem Güleçem. Na ME po srebro sięgnął jeszcze Jarosław Mecmajer, a brąz wywalczył Piotr Hatowski. Obu jednak nie zobaczymy w Rio.

Nasi olimpijczycy w czerwcu znów sygnalizowali niezłą dyspozycję. Na turnieju w Grecji Robak zajął pierwsze, a Paziński drugie miejsce.

Robak w Rio powalczy w kategorii 68, a Paziński 80 kg. W obu wagach wystąpi po 16 zawodników. Konkurencja jest więc spora, ale dwa zwycięstwa dadzą przepustkę do strefy medalowej, a nawet porażka w I rundzie w sprzyjających okolicznościach pozwoli na walkę w repasażach.

Wśród najgroźniejszych przeciwników Robaka będą wspomniany Tazegül oraz wicemistrz olimpijski sprzed czterech lat Lee Dae-hoon (Korea Południowa), mistrz świata 2015 w kat. 63 kg Belg Jaouad Achab czy Rosjanin Aleksiej Denisenko.

Paziński musi przede wszystkim uważać na Irańczyka Mehdiego Khodabakhshiego (mistrza świata 2015), reprezentującego Mołdawię, a pochodzącego z Wielkiej Brytanii Aarona Cooka oraz Anglika Lutalo Muhammada.

Liczymy, że naszych reprezentantów nie zje debiutancka trema i powalczą o historyczny medal dla polskiego taekwondo. Taki sukces wzmocniłby tę dyscyplinę sportu w naszym kraju, przyczyniając się z pewnością do jej popularyzacji.