Fot. Tomasz Więcławski
20160704_193726
Fot. Tomasz Więcławski
Historia zatacza koło – polscy lekkoatleci znów na Stadionie Olimpijskim w Amsterdamie
Osiemdziesiąt osiem lat upłynęło od historycznego zwycięstwa Haliny Konopackiej w Amsterdamie. Polska dyskobolka wywalczyła pierwszy złoty medal dla odrodzonej Rzeczypospolitej w historii Igrzysk Olimpijskich. Rozpoczynające się jutro na tym samym obiekcie lekkoatletyczne mistrzostwa Europy stanowią piękne nawiązanie do tamtego sukcesu i mogą być inspiracją dla "biało-czerwonej" kadry.
Dyscyplinę wspiera:
Tomasz Kawczyński
5 Lipiec, 2016 20:24

Halina Konopacka swój największy triumf odniosła 31 sierpnia 1928 roku. Uzyskała wynik 39.62 m, wyprzedzając następną zawodniczkę – Amerykankę Lilian Copeland o ponad 2,5 m (37.08). Był to wynik o 44 cm lepszy od własnego rekordu świata z września 1927 roku. Warto wspomnieć, że już w eliminacjach startująca w charakterystycznym czerwonym berecie zawodniczka uzyskała wynik 39.17 m, zaledwie o 1 cm gorszy od najlepszego rezultatu w historii.

Następnego dnia złoty medal w konkursie poezji zdobył Kazimierz Wierzyński. „Przegląd Sportowy” z dnia 5 sierpnia 1928 roku tak pisał na temat historycznych zwycięstw olimpijskich:

 

Na maszcie olimpijskim, owym symbolu doskonałości człowieka nowoczesnego, zatrzepotał biało-amarantowy sztandar Polski. 20-tysięcy widzów z całej kuli ziemskiej wysłuchało z obnażonymi głowami naszego hymnu narodowego.

Nazwiska Konopackiej i Wierzyńskiego obiegły całą kulę ziemską i wróciły do Ojczyzny w blasku i sławie „pierwszych na świecie”. Dziś mówi o nich dosłownie cała Polska.

Amsterdam, sport, Olimpiada, parę dni temu, jakże jeszcze dalekie dla większości Polaków, dziś znalazły się na ustach wszystkich. Lecz nie tylko na ustach – również w sercach. Bo czyjego serca nie rozpiera duma i radość, że znalazło się wśród nas dwoje ludzi, którzy w ogniu walki oparli się wszelkiej konkurencji, którym nie dorównał nikt na świecie. Nikt!

 

Relacja przedwojennej prasy może dziś wydawać się mocno patetyczna i napuszona, ale trafnie oddaje ówczesne realia i rolę sportu w II Rzeczypospolitej. Dla młodego państwa międzynarodowy sukces miał ogromne znaczenie, a jego twórcy stawali się z miejsca narodowymi bohaterami.

Dziś mimo upływu lat jest podobnie, o czym świadczy cała otoczka związana z występami polskich  piłkarzy na Euro. Złote medale w ME w lekkiej atletyce czy miejsca na podium w Rio de Janeiro będą tego kolejnym przykładem.

Wracając jednak do Konopackiej. To złoty medal olimpijski nie był jedynym wydarzeniem godnym uwagi z jej aktywności publicznej. Na Światowych Igrzyskach Kobiet zdobywała medale w dysku i pchnięciu kulą oburącz. Była też mistrzynią Polski w oszczepie, trójboju, pięcioboju i sztafetach sprinterskich. Przed wojną próbował jeszcze sił w tenisie ziemnym.

Odnosiła zresztą sukcesy nie tylko w sporcie. Opublikowała tomik poezji, a jej wiersze ukazywały się w „Wiadomościach Literackich” i „Skamandrze”.

We wrześniu 1939 roku brała udział w akcji wywiezienia za granicę złota Banku Polskiego. Sama po wojnie pozostała na emigracji. Zmarła w 1989 roku w Stanach Zjednoczonych.

Stadion Olimpijski na którym wygrywała Konopacka jest po gruntowej przebudowie z końca XX wieku. Doszło do niej po ostatecznej wyprowadzce Ajaxu na nowy obiekt. O igrzyskach z 1928 roku wciąż przypomina okazały znicz.