fanpage Karola Robaka
karol_robak_fanpage
fanpage Karola Robaka
Karol Robak: Celuję w medal
O łączeniu treningów ze szkołą, przebiegu kariery, walce z mistrzem olimpijskim i przygotowaniach do turnieju w Rio – z Karolem Robakiem, taekwondzistą który wystąpi na Igrzyskach Olimpijskich w Rio De Janeiro, rozmawiał Karol Żebrowski.
Karol Żebrowski
1 Czerwiec, 2016 17:00

Wiem, że maj był dla Ciebie gorącym okresem. Za Tobą egzamin dojrzałości. Jak Ci poszło?

Do przodu. Według moich obliczeń z każdego przedmiotu pisemnego uzyskałem ponad 50%, a dodatkowo zdane na pewno już mam egzaminy ustne. Jestem zadowolony.

Ciężko łączyć naukę z treningami?

Mam to szczęście, że chodzę do szkoły sportowej w Poznaniu, gdzie nauczyciele wiedzą, na czym skupiamy się po zajęciach. Owszem, treningi kolidują z nauką ale staram się układać plan dnia w taki sposób, aby na wszystko był czas.

Dlaczego taekwondo?

Od dziecka chciałem trenować sporty walki. Kilka lat temu w Tarnowie Podgórnym, skąd pochodzę, została otworzona sekcja taekwondo i rodzice podjęli decyzję, aby zapisać tam mnie. Pierwsze treningi zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie i w sumie ta fascynacja trwa do dziś.

Często przy mało popularnych sportach, a nie ukrywajmy że obecnie w Polsce taekwondo takim jest, duży wpływ na rozpoczęcie treningów ma ktoś z rodziny trenujący daną dyscyplinę.

Nikt z mojej rodziny nie miał prędzej styczności z taekwondo.

Twoje wyniki świadczą jednak o tym jakbyś był co najmniej dalekim kuzynem mistrzów olimpijskich. Zdajesz sobie sprawę, że w wieku niespełna 19 lat jesteś uważany za być może największy talent w historii polskiego taekwondo?

Ale nie jestem (śmiech). Bardzo miło słyszeć takie słowa. Rzeczywiście, zaczynam odczuwać pewną presję, która jest kreowana wokół mnie. Zdaje sobie sprawę, że pewne rzeczy są już ode mnie wymagane i muszę im sprostać. Zupełnie inaczej było przed kilkoma laty kiedy jechałem na dane zawody i po prostu robiłem swoje.

Świetne wyniki osiągałeś praktycznie od początku swojej kariery.

Gdy trenowałem w Tarnowie Podgórnym, do sekcji przyjechali trenerzy z Poznania, którym bardzo zależało na tym abym właśnie tam się przeniósł. Po konsultacjach postanowiłem zmienić klub i szybko udało się dostać stamtąd do kadry narodowej. W wieku czternastu lat pojechałem na mistrzostwa Europy kadetów do Tbilisi, gdzie zdobyłem srebro. Później udawało się zdobyć także medal na mistrzostwach świata, i kolejny na mistrzostwach Europy i wiele innych… Za przełomowy moment w swojej karierze uważam jednak udział w Igrzyskach Europejskich w Baku w 2015.

W pierwszej rundzie trafiłeś tam na mistrza olimpijskiego z Londynu Serveta Tazegüla. Chyba nikt w tym pojedynku nie postawiłby na niespełna 18-letniego chłopaka z Polski nawet złotówki, a Ty nie przestraszyłeś się i wygrałeś 21:9.

Chyba podobnie myślał Turek, który moim zdaniem zlekceważył mnie. Dużo wcześniej dowiedziałem się, że Tazegül będzie moim pierwszym rywalem. Oglądałem bardzo dużo video z jego walkami i analizowałem w jaki sposób mogę go zaskoczyć. Przede wszystkim wierzyłem w siebie. Szczerze powiedziawszy, wynik nie był dla mnie zaskoczeniem. Trochę bardziej może rozmiary tego zwycięstwa. Kilka miesięcy później ponownie walczyliśmy ze sobą i tym razem Servet był górą. Było widać, że on teraz również analizował moje walki.

Z Baku przywiozłeś srebrny medal, ale po finale nie ukrywałeś niezadowolenia z postawy sędziów.

Nie ma sensu już tego roztrząsać. Twierdzę, że mnie oszukano ale musiałem pogodzić się z tym. Muszę być taki dobry, aby nie dać sędziom pola do popisu. Srebro przywiezione z Baku również mnie bardzo cieszy i na tym zakończmy.

To chyba właśnie po zawodach w Baku nazwisko Robak stało się rozpoznawalne w społeczności taekwondo?

Dlatego uważam to za turniej przełomowy. Oprócz srebrnego medalu otrzymałem bardzo dużo punktów do rankingu światowego i szansę wystąpienia w turnieju kwalifikacyjnym do Igrzysk w Stambule.

Tam nie było już kontrowersji. Byłeś najlepszy i jedziesz do Rio.

Był to dla mnie turniej „o być albo nie być” na Igrzyskach. Trenowałem bardzo ciężko i starałem się przyszykować do Turcji dobrą formę. Po Baku jechałem tam jako jeden z faworytów i udało się sprostać zadaniu.

W Stambule była dobra forma, w Rio będzie najlepsza?

Bardzo bym chciał. Jak wspomniałem wierzę w siebie i moją ambicją jest zdobycie w sierpniu krążka olimpijskiego. Co więcej, żadne inne miejsce niż na podium, nie będzie mnie satysfakcjonować.

Rozumiem, że przygotowania w pełni?

Oczywiście. Rozpocząłem od wyjazdu do Iranu, gdzie mierzyłem się z tamtejszymi zawodnikami, którzy należą do światowej czołówki. Bardzo wiele się tam nauczyłem. Po powrocie do Polski trenuje trzy razy dziennie – najczęściej  to siłownia i trening funkcjonalny u Klaudii Cichockiej i Ignacego Frajhera. W planach mam jeszcze występy w Grecji czy Uzbekistanie oraz zgrupowania w Zakopanym i Wałczu.

We wiosce olimpijskiej będziesz prawdopodobnie najmłodszym reprezentantem naszego kraju. Marzy Ci się autograf albo zdjęcie od którejś z ikon polskiego sportu?

Szczerze powiedziawszy to nie. Wolę się skupić na zawodach i sobie.

Co Karol Robak chciałby przekazać polskim kibicom?

Trzymajcie za mnie kciuki! Mogę zapewnić, że dam z siebie wszystko i miejmy nadzieję, że przyniesie to radość całemu naszemu krajowi.