Fot. Facebook.
lucznitwo
Fot. Facebook.
Łucznicy powalczą o Rio. Dwie ostatnie szanse
Dobra passa zostanie podtrzymana. W Rio de Janeiro po raz kolejny zobaczymy przynajmniej jedną polską łuczniczkę. Od 1972 roku nigdy nie zabrakło ich na tej imprezie. Żaden z panów na razie nie wywalczył eliminacji, ale szanse na awans wciąż są duże.
Jarosław Więcławski
25 Kwiecień, 2016 18:04
W kategoriach: Aktualności Łucznictwo

Pierwszym etapem eliminacji były rozegrane w 2015 roku mistrzostwa świata. Na nim udało się wywalczyć jedno miejsce dla polskiej reprezentacji. Karina Lipiarska-Pałka wygrała pojedynek, którego stawką było ostatnie premiowane awansem miejsce. Niestety przepustki nie wywalczyła nasza męska drużyna. Udział w IO wywalczyło osiem czołowych ekip. Podczas MŚ Polacy przegrali z późniejszymi mistrzami – Koreą. Jedno zwycięstwo dzieliło ich od uzyskania kompletu miejsc, bo uczestnicy turnieju drużynowego automatycznie otrzymują miejsce w turnieju indywidualnym.

Obie nasze reprezentacje wciąż mogą liczyć na awans, a tym samym na wystawienie w zawodach 3 zawodników. Jeżeli drużyna nie pojedzie do Rio, kraj może wystawić tylko jednego reprezentanta w turnieju indywidualnym. W naszym przypadku oznacza to, że panie mogą już tylko walczyć jako drużyna. Ostatnią szansą będzie turniej kwalifikacyjny, który odbędzie się w dniach 13-19 czerwca. Turniej rozegrany zostanie w Antalyi (Turcja). Na nim indywidualnie (możemy wywalczyć jedno miejsce) i drużynowo będą rywalizować także panowie.

Awans mogą jednak uzyskać wcześniej – na IO pojadą także trzej najlepsi zawodnicy z ME spośród tych krajów, które jeszcze nie mają kompletu biletów do Rio. Z europejskich ekip przepustki wywalczyli już Włosi, Hiszpanie, Holendrzy, Ukraińcy i Niemcy. Turniej rozegrany zostanie w dniach 23-29 maja w Nottingham. Stawkę 64 zawodników, którzy wystąpią na IO uzupełnią trzy osoby, które otrzymają dziką kartę.

Karina Lipiarska-Pałka wywalczyła jedyną do tej pory przepustkę dla naszych łuczników, ale nie może być pewna udziału w IO. Kwalifikacja przysługuje krajowi, a nie zawodnikowi. Trener Jan Lach po MŚ tłumaczył w Dzienniku Polskim, że do Rio pojedzie ten, kto będzie prezentował najlepszą formę podczas majowych i czerwcowych zawodów.