Fot. Paweł Skraba
polska-francja_male-102
Fot. Paweł Skraba
Najlepszy turniej olimpijski w historii?
Dwa tygodnie po losowaniu grup w turnieju piłki ręcznej na igrzyskach w Rio, gdy opadł już kurz emocji, można spokojnie przyjrzeć się opiniom dotyczącym tego, czy wylosowaliśmy dobrze, czy źle. Z tym że od czasu naszego Euro, tego w piłce nożnej, w którym mieliśmy obić Greków, pyknąć Rosjan i załatwić Czechów nauczyliśmy się jednego: w sporcie nie ma tak łatwych grup, by nie można było w nich zająć ostatniego miejsca.
Dyscyplinę wspiera:
Albert Duzinkiewicz
14 Maj, 2016 19:05

Generalnie zrodziły się dwie szkoły. Grupionistyczna i ćwierćfinalna. Pierwsza mówi, że podstawą sukcesu jest łatwiejsza grupa – i że po wyjściu z niej nie będzie mocnych na naszych szczypiornistów. Druga – że lepiej byłoby być tam, gdzie nas nie ma, ponieważ oznacza to, że w ćwierćfinale trafilibyśmy na rywala ze słabszej grupy. Poza tym mamy tradycyjny podział na optymistów i pesymistów. „Medal na wyciągnięcie ręki!” – to tytuł z portalu sport.tvp.pl w dniu losowania. Zaraz, zaraz, to gdzieś już było. Klik, pstryk, aha… „Polska w drugiej rundzie. Medal na wyciągnięcie ręki?” – to sportowe fakty.wp.pl. Z 20 stycznia 2016 roku. Co to tam wtedy się zdarzyło?

Pod innym tekstem użytkownik Merlin pisze w komentarzu: „Czy to naprawdę dobre losowanie? W ćwierćfinale zagramy z Francją, Danią, Chorwacją lub Katarem, czyli w zasadzie z jednym z czterech najsilniejszych zespołów. A chyba nie pojedziemy do Rio po to, żeby wyjść z grupy?” No chyba. Dla jednych i drugich mam zupełnie nową teorię. Nie musimy się nikogo obawiać. Wiadomo, że najlepsza drużyna świata ma swoją siedzibę w Polsce, w pięknym mieście położonym w pobliżu Gór Świętokrzyskich. Drużyna ta wkrótce zdobędzie mistrzostwo Polski, wygra w Final Four i gdyby były jeszcze jakieś trofea do wygrania, też pewnie zgarnęłaby je po drodze. W sierpniu połowa jej zawodników zamieni stroje żółte na biało-czerwone i zagra w grupie B na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro.

Druga połowa, też bardzo dobra, będzie musiała włożyć jakieś inne koszulki, ale zagra w tym samym turnieju. Najwięcej, bo aż trzech, trafi do reprezentacji Chorwacji, z którą Polska ma do załatwienia sprawę pewnej niedawnej wstydliwej porażki, której w różnicy czternastu bramek doznali na ojczystej ziemi. Ale o tym za chwilę. W grupie spotkamy się z Niemcami, niedawnymi mistrzami Europy, z których jeden, Tobias Reichmann, gra w Vive Kielce, oraz Słoweńcami, z których jeden, Uros Zorman, też gra w Vive Kielce. Poza tym zagramy ze Szwedami, Egipcjanami i Brazylijczykami, z których ani jeden nie gra w Vive Kielce. Chociaż jeden Brazylijczyk, Jose Guillerme de Toledo, gra w Wiśle Płock, więc na pewno grał z Vive Kielce. Szwedzi grają w większej liczbie w klubie z Flensburga, który nie tak dawno wyraźnie przegrał z Vive Kielce. Wniosek: w reprezentacjach naszych przeciwników jest za mało piłkarzy z Vive Kielce (u niektórych nie ma ich wcale), by mogli mierzyć się z naszą reprezentacją.

Zostaje jeszcze kwestia ćwierćfinału. Tego ćwierćfinału. Z którego prosta droga wiedzie do pierwszej czwórki i gry o medale. W ćwierćfinale możemy trafić na znakomitych Francuzów, którzy wciąż jeszcze nie wiedzą, że można grać w Vive Kielce, Duńczyków, którzy nie wiadomo dlaczego jeszcze nie grają w Vive Kielce, Katarczyków, którzy chcieliby kupić całe Vive Kielce z miastem Kielce i Górami Świętokrzyskimi, ale, niestety, takiego!… Oraz Chorwatów, których trzech jednak gra w Vive Kielce.

„Obie grupy są wyrównane. Na igrzyskach jest tak, że aby się przebić do strefy medalowej musisz pokonać najmocniejszych, obojętnie czy w grupie, czy w ćwierćfinale. Oczywiście teoretycznie najważniejszy jest ćwierćfinał, bo możesz zająć czwarte miejsce w grupie, a wygrasz ćwierćfinał i jesteś w najlepszej czwórce. Ale my pojedziemy tam wygrywać z każdym”. Całe szczęście, że po losowaniu powiedział to właściwy człowiek na właściwym miejscu, Tałant Duszejbajew, trener Vive Kielce, który w Rio założy biało-czerwony dres. I dodał: „Spodziewam się ciekawego, najlepszego turnieju w olimpijskiej historii”…