Fot. Marek Żochowski/newspix.
PASZCZYK STEFAN STANISLAW (z lewej) - prezes PKOl.; BOROWIAK WOJCIECH (w srodku) - TRENER; NASTULA PAWEL (z prawej) - JUDOKA. 
JUDO. 
FOT. MAREK ZOCHOWSKI
---
Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl 
mail us: info@newspix.pl
call us: 0048 022 23 22 222
---
Polish Picture Agency by Axel Springer Poland
Fot. Marek Żochowski/newspix.
Paweł Nastula – ostatni polski mistrz olimpijski w judo
Paweł Nastula w połowie lat dziewięćdziesiątych był zarówno jednym z najlepszych judoków świata, jak i czołowym polskim sportowcem. Szczytem jego kariery był triumf na Igrzyskach Olimpijskich w 1996 roku. W Atlancie srebro wywalczyła jeszcze wtedy Aneta Szczepańska. Od tego czasu nie możemy nawiązać do tych sukcesów. Czworo Polaków (trzy kobiety i jeden mężczyzna) spróbuje dopisać nowy rozdział w Rio de Janeiro.  
Tomasz Kawczyński
2 Lipiec, 2016 16:17

Nastula poza zwycięstwem na igrzyskach wygrał jeszcze dwa razy mistrzostwa świata (1995, 1997) oraz trzykrotnie mistrzostwo Europy (1994, 1995, 1996). Między lutym 1994 a marcem 1998 nie przegrał żadnej walki.

W Atlancie prowadzony przez Wojciecha Borowiaka judoka pokonał kolejno Węgra Antala Kovácsa (złotego medalistę z Barcelony), Włocha Luigiego Guido, Portugalczyka Pedro Soaresa (wicemistrza Europy z maja 1996 roku), Brazylijczyka Aurélio Miguela (mistrza olimpijskiego z Seulu) oraz reprezentanta Korei Południowej Kim Min-soo.

Najbardziej dramatyczny przebieg miała walka półfinałowa. Nastula jeszcze 20 sekund przed końcem przegrywał, ale postawił wszystko na jedną kartę, wykonał rzut na skraju maty, który sędziowie zakwalifikowali jako waza-ari. To dało przepustkę do rywalizacji o złoto.

Nieco gorzej poszło urodzonemu w 1970 roku zawodnikowi na igrzyskach w Barcelonie i Sydney. W stolicy Katalonii po dwóch porażkach zajął 5/6. miejsce. W Australii już po pierwszej walce i porażce z Izraelczykiem Arielem Ze’evim pożegnał się z olimpijskim tatami.

Polscy judocy od Atlanty nie są wstanie zdobyć medalu, choć przez ostatnie 20 lat kilka razy byli bardzo blisko. W Atenach (2004) w ostatnich sekundach pojedynek o brąz przegrał Robert Krawczyk, wcześniej judoka w dramatycznych okolicznościach zawalił półfinałową walkę. Cztery lata później w Pekinie o krok od podium był Przemysław Matyjaszek. Po przegranej w ćwierćfinale i udanych repesażach doszedł do starcia o brązowy medal. Tam jednak musiał uznać wyższość zawodnika z Azerbejdżanu. Na piątym miejscu rywalizację w Londynie zakończył również Paweł Zagrodnik. Tu w decydującym momencie musiał uznać wyższość rywala z Japonii.

W Rio Polskę reprezentować będą Arleta Podolak (57 kg), Katarzyna Kłys (70 kg), Daria Pogorzelec (78 kg) oraz Maciej Sarnacki (+100 kg). To nasza najmniejsza reprezentacja w judo od 1972 roku. W obecnym sezonie w najwyżej cenionych zawodach Grand Slam najwyżej uplasowała się Podolak (5. miejsce w Paryżu). Ta sama zawodniczka wygrała Grand Prix w Ałmatach. W Kazachstane trzecia była Kłys, a podobną pozycję w Tbilisi wywalczył Sarnecki.

Na MŚ w Astanie pod koniec sierpnia ubiegłego roku “Biało-czerwoni” zdobyli jedynie srebrny medal w turnieju drużynowym kobiet. Ekipa pań wygrała jeszcze w kwietniu mistrzostwo Europy. Ta konkurencja nie jest jednak rozgrywana na igrzyskach.

Generalnie jednak trudno o optymizm w kontekście walki o medale w Rio de Janeiro. Oczywiście możliwe są miłe niespodzianki, ale po ostatnich MŚ i ME można stracić wiarę w naszych judoków.