Jeszcze przed meczem Tałant Dujszebajew ostrzegał swoich podopiecznych przed lekceważeniem teoretycznie słabszej Holandii. W składzie „Pomarańczowych” znajduje się kilku graczy, którzy z powodzeniem występują w Bundeslidze.
Kirgiski trener zaskoczył przed spotkaniem wystawiając od początku na plac boju Piotra Wyszomirskiego, a nie Sławomira Szmala. Mecz rozpoczął się od bramki Steinsa. Polacy dopiero w piątej minucie sforsowali obronę gości, a konkretnie zrobili to Karol Bielecki i Michał Daszek (2:1). Przez większą część pierwszej połowy wynik oscylował na styku, co nie napawało optymizmem biorąc pod uwagę perspektywę rewanżu w Holandii. Po trzydziestu minutach gry biało-czerwoni prowadzili 11:9.
Nasi szczypiorniści wyszli zmotywowani na drugą część meczu i od jej początku narzucili wysokie tempo, co dało ekwiwalent w postaci pięciobramkowej przewagi (15:10). Trener rywali poprosił o czas, jednak tuż po przerwie kolejnego gola zdobył Krzysztof Lijewski. Polacy kontrolowali dalszy przebieg spotkania i przed meczem w Holandii mają sześć bramek zaliczki. Środowy rewanż rozpocznie się o godzinie 19:30.