Fot. pzkaj.
mp-zjazd11
Fot. pzkaj.
Znamy triumfatorów MP w kajakarskim zjeździe
W Szczawnicy pojawili się najlepsi górale w kraju. Mistrzostwa w tej specjalności - seniorów i juniorów - odbyły się już po raz 73. Zjazd jest połączeniem kajakarstwa klasycznego i górskiego.
Tomasz Więcławski
17 Październik, 2016 15:10

Około 3,5 kilometrowa trasa z przystani kajakowej w Szczawnicy do mostu w Krościenku, była wymagająca w początkowym i środkowym fragmencie – relacjonuje na stronie internetowej Polskiego Związku Kajakowego Beata Sokołowska-Kulesza. – Sprint był równie wymagający, ponieważ około 350 metrowa trasa od przystani kajakowej do charakterystycznej skały z góralem przy wjeździe do Szczawnicy – „Kotuńki”, sprawiała wiele trudności szczególnie mniej doświadczonym zawodnikom. Stan wody w Dunajcu po obfitych opadach na kilka dni przed rozpoczęciem mistrzostw, był optymalny do rozegrania zawodów. Mało brakowało, aby tegoroczny krajowy czempionat w zjeździe się nie odbył. Pierwotnym terminem tych zawodów był kwiecień, a areną zmagań miała być miejscowość Leśna. Tyle, że termin pokrywał się z jednymi z kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich i zawody odwołano.

Decyzja o tym, że MP w Zjeździe odbędą się w Szczawnicy zapadła po Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro. Tym samym zawody stały się ciekawym elementem przygotowań do kolejnego sezonu. Grzegorz Polaczyk, utytułowany kajakarz górski, olimpijczyk z Aten, pokrótce przybliża charakterystykę zjazdu kajakowego.

– Zjazd kajakowy jest blisko połączenia kajakarstwa górskiego z klasycznym. Jest to bardzo dobra odskocznia od specyficznego codziennego wiosłowania, bardzo pożądanym w okresie roztrenowania po głównych startach sezonu – mówi Grzegorz Polaczyk. – Zjazd ze względu na swój charakter i czas pracy daje rzetelną informację zwrotną na temat parametrów fizjologicznych, określeniu słabych i mocnych stron zawodnika, zwłaszcza w grupach młodszych.

Zjazd nie jest konkurencją olimpijską.

Po sezonie w tej widowiskowej dyscyplinie kajakowej postanowili sprawdzić się też nasi olimpijczycy – dodaje Sokołowska-Kulesza. Na starcie w konkurencji C1 pojawił się Grzegorz Hedwig z nowosądeckiego Startu oraz osada C2 Piotr Szczepański – Marcin Pochwała, którzy potwierdzili olimpijską formę. Chociaż to nie trasa slalomu wygrali zarówno w zjeździe, jak i w sprincie.  Klasą dla siebie w konkurencji K-1 mężczyzn byli bracia: Grzegorz, Mateusz, Łukasz i Rafał Polaczykowie, którzy zdobyli wszystkie medale indywidualnie i wygrali w zespole, w którym wystąpili Grzegorz, Mateusz i Rafał.

Jak Grzegorz skomentował takie wyniki?

– Mistrzostwa Polski w Zjeździe dla nas trzeba uznać za udane, zwłaszcza, że organizacja ich stała pod znakiem zapytania, w szczególności zadowolony jestem ja i moja rodzina. W czteroosobowym składzie zdobyliśmy 9 medali + taty w grupie Weteranów. Startowało się bardzo dobrze. Mimo niskiej temperatury na mecie długiego dystansu, nikt nie narzekał, że mu zimno. Na krótkim dystansie można było złapać wiatr we włosach, co cieszyło zawodników, na co dzień startujących na ,,topornych” kajakach slalomowych – relacjonował doświadczony zawodnik.

Do grona zadowolonych trzeba też zaliczyć Joannę Polaczyk – Mędoń, która zwyciężyła wśród kobiet – wskazuje Sokołowska-Kulesza. – Dodatkową motywacją w tegorocznej imprezie było to, że trasa dla kobiet była taka sama jak dla mężczyzn. Można było zrobić ciekawe porównanie.

Zawodniczka nie kryła po zawodach swoich emocji.

– Uwielbiam pływać zjazd, więc dla mnie to czysta przyjemność startować w zawodach. Zdaję sobie sprawę, że wśród slalomistek jestem obecnie najmocniejsza w tej dyscyplinie, ale przed dziewczynami z klasyka czuję duży respekt. Jak zwykle trzeba było dać z siebie wszystko, bo nigdy nie wiadomo, jaką formę reprezentują dziewczyny klasyka. W tym roku była wspólna trasa dla kobiet i mężczyzn, co jest dodatkową motywacją i możliwością sprawdzenia swoich sił wśród panów, zwłaszcza, że mogłam porównać się z braćmi. Mimo, że zdobyłam już wiele złotych medali w zjeździe, to zawsze bardzo cieszę się ze zwycięstwa, może, dlatego, że starty w tych zawodach traktuję poważnie i przygotowuję się do nich. Szkoda, że ze względu na kontuzję, nie wystartowała moja córka Małgosia Mędoń. Zapewne w przyszłym roku staniemy razem na starcie i wtedy przekonam się nie tylko o moim poziomie sportowym, ale też o tym, jakim jestem trenerem, bo to ja zajmuję się trenowaniem Gosi –powiedziała po wygranej Joanna Polaczyk – Mędoń.

Organizatorem zawodów był Nowosądecki Okręgowy Związek Kajakowy, Klub Sportowy „Pieniny” ze Szczawnicy, przy wsparciu finansowym Polskiego Związku Kajakowego oraz Starostwa Powiatowego w Nowym Sączu.