Fot. Facebook.
1392802_558296994225723_892849966_n
Fot. Facebook.
Jeśli nie Rio, to Tokio – wywiad z Anetą Rygielską
O przygotowaniach do mistrzostw świata i szansie na kwalifikację olimpijską z Anetą Rygielską rozmawia Aleksandra Radzikowska
Aleksandra Radzikowska
25 Kwiecień, 2016 20:31
W kategoriach: Boks Publicystyka Wywiady

Na majowych mistrzostwach świata wystartujesz w wadze 57 kg. A to oznacza, że zawalczysz jedynie o medal…

Najprawdopodobniej tak. Niestety, w wadzę 60 kg wystąpi Kinga Siwa i to ona będzie miała ostatnią szansę na wywalczenie kwalifikacji olimpijskiej. Trzymam za nią kciuki.

To nadal są mistrzostwa świata i jeśli uda mi się wywalczyć medal w innej kategorii wagowej niż 60, będę z niego bardzo dumna.

Nie żal Ci trochę tego Rio?

Robię, co mogę. Walczę do samego końca i nie poddaję się. Jeśli przegram rywalizację, to oczywiście, że będzie mi żal. Jestem jeszcze młodą zawodniczką, cały czas się uczę i podnoszę sobie poprzeczkę. Jeśli nie uda się tym razem, to czeka mnie na pewno jeszcze jedna szansa na rywalizację o kwalifikację.

Medal olimpijski w boksie to wciąż wielki prestiż?

Każdy medal olimpijski jest bardzo ważny, również w boksie! Po to spędzamy tyle czasu na sali bokserskiej, aby wywalczyć ten upragniony medal i spełnić swoje marzenia.

Co mistrzostwo świata juniorek zmieniło w Twoim spojrzeniu na boks?

Mistrzostwo zbudowało moją wiarę w siebie, uwierzyłam że jestem w stanie wygrać z każdym. Jadąc tam nie wierzyłam, że mogę dojść tak daleko, z formą wstrzeliłam się idealnie na zawody. To było niesamowite!. To, że mogłam stanąć na pierwszym miejscu podium na pewno kusi, aby powtórzyć ten sukces jeszcze raz, tym razem w gronie seniorek.

W klubie trenowałaś z myślą o Rio?

Pierwszym celem są mistrzostwa świata, bo to od nich wszystko zależy. Oczywiście trenowałam z myślą o Rio, ale nie można zapomnieć, że najpierw trzeba wypracować formę na wspomniane już mistrzostwa świata. Nie jestem jednak nastawiona w ten sposób, że jeśli nie pojadę na mistrzostwa świata w wadze 60 kg, to będę załamana. Miałam do wyboru jedną z wag okołoolimpijskich, jeśli nie uda się w wadzę 60 kg – wystartuje w wadzę do 57 kg.

Chcesz przejść na zawodowstwo? Tam można zarobić pieniądze.

Na razie o tym nie myślałam, jestem skupiona na boksie olimpijskim. W boksie amatorskim pomoc finansową możemy uzyskać od władz miasta i sponsorów. Nie jest z tym jednak łatwo, nawet przy dużych osiągnięciach. Obecnie mam jednego sponsora, którym jest firma NORD Partner. Bardzo dziękuję mu za wsparcie. Słyszałam, że ma być dla nas utworzona liga WSB na wzór chłopaków. Jeśli to się potwierdzi, to na pewno będzie wiązało się z jakimś zastrzykiem pieniędzy.

Boks zawodowy różni się od amatorskiego. W boksie zawodowym dziewczyny walczą bez kasków i mają zakontraktowane walki na więcej rund niż my. Problem kasków już niedługo ma być rozwiązany, bo od nowego roku będziemy walczyły bez nich.

Uśmiechnęłaś się, gdy mówiłaś o tym, że zdejmą wam kaski. Nie chciałabyś spróbować swoich sił w mieszanych sztukach walki?

Kiedyś się nad tym zastanawiałam. Nie wiem, co będzie później, ale kto to wie? Mam 21 lat, więc przede mną jeszcze kilka dobrych lat w sporcie.

Skupiam się na tym, co przede mną – 1 maja jadę na dziesięciodniowe zgrupowanie, potem na dwa dni do domu i wylatujemy na mistrzostwa. Pod nie ułożyłam całe swoje życie, nawet studia – chodzę tylko na te zajęcia, na które muszę. Jestem cały czas na sali treningowej, w kuchni albo w łóżku. Tak wygląda teraz moje życie, zaczynam dzień porannym biegiem o 6:30, potem trening, po południu również. Kładę się spać o 22:00, bo tak funkcjonuje mój organizm. To są szczegóły, które budują całość. Istotne jest wszystko – dobrze ułożony trening, atmosfera w klubie czy w domu.

Ciało dostaje w kość, a psychika?

Poza treningami praktycznie nie wychodzę z domu. Mam czas na to, żeby odpocząć, uspokoić myśli i na treningu dać z siebie maksa. W wolnych chwilach relaksuję się, żeby dać głowie odpocząć.

Takie maksymalne skupienie na jednej sprawie jest dla Ciebie dobre?

Odkąd zaczęłam jeździć na zawody międzynarodowe, z każdego wyjazdu wracam bardziej doświadczona. Uczę się jak powinien funkcjonować mój organizm. Wiem, że takie skupienie bardzo mi pomaga. Gdy dotrę do miejsca, w którym odbywają się zawody, jestem całkowicie odłączona od świata. W tym momencie nie ma dla mnie ważniejszej rzeczy niż mistrzostwa.