fot. Tomasz Jastrzebowski / Newspix.pl
Trener Edward Skorek,
J.W. Construction AZS Politechnika Warszawska - Plomien Sosnowiec 2:3, Polska Liga Siatkowki,
21-21-2007, Warszawa,
fot. Tomasz Jastrzebowski / Newspix.pl
fot. Tomasz Jastrzebowski / Newspix.pl
Edward Skorek: Będzie trudno powtórzyć nasz wynik z Montrealu
O zbliżającym się turnieju kwalifikacyjnym w Tokio, szansach Polaków na medal w Rio oraz własnych olimpijskich doświadczeniach opowiedział mistrz świata z 1974 roku oraz złoty medalista IO z 1976 roku – Edward Skorek.
Jarosław Więcławski
14 Maj, 2016 14:02

Już za parę dni rozpoczyna się Memoriał im. Huberta Wagnera. W turnieju ważniejsze od wyniku z pewnością będzie odpowiednie przygotowanie do turnieju kwalifikacyjnego w Tokio, w którym nikt nie bierze pod uwagę porażki. Kibice rzeczywiście mogą spać spokojnie przed eliminacjami do Rio?

W sporcie nigdy nie można spać spokojnie. To jest taka dziedzina, gdzie nie da się przewidzieć do końca rezultatu. Niemniej jednak jest sporo miejsc do kwalifikacji olimpijskiej: są cztery, jedno jest zarezerwowane dla Azji. Wydaje mi się, że z tymi przeciwnikami, którzy tam zagrają powinniśmy zakwalifikować się bez problemu.

Niedawno skończył się ligowy sezon, zaraz rozpocznie Memoriał, następnie odbędzie się turniej w Tokio, a w czerwcu wystartuje Liga Światowa. Tak duże tempo może odbić się negatywnie na formie polskich zawodników?

Sądzę, że wszyscy potraktują Ligę Światową jako przygotowanie, jeśli zakwalifikujemy się na IO. To one będą głównym celem. Liga Światowa w tym roku zmieniła formułę, jest skrócona. Nie wymaga aż tylu tygodni przygotowań. To dosyć krótki okres. Wszystkie drużyny powinny się do niej szykować w ten sam sposób.

W kadrze do Tokio, a ewentualnie także w tej na IO, zabraknie kilku doświadczonych graczy m.in. Mariusza Wlazłego oraz Pawła Zagumnego. Jak trudno będzie ich w kadrze zastąpić?

O tym wiedzieliśmy już zaraz po mistrzostwach, po których część zawodników skończyła karierę. Generalnie to bardzo krótki okres na budowanie drużyny. Większość reprezentacji ma cykl czteroletni i dopiero po nim następuje zmiana zespołu. To na pewno jest trudny okres dla naszej ekipy. W jakimś sensie można mówić tutaj o próbie rekonstrukcji zespołu, bo wiemy, że w dalszym ciągu Antiga szuka atakujących. Przestawił Kurka z przyjęcia na atak. Nie ma Michała Winiarskiego, który był bardzo pewnym punktem na przyjęciu, ale także w ataku.

O doświadczeniu Zagumnego można byłoby długo mówić. To zawodnik o bardzo bogatej karierze, który gra od wielu lat. Brał także udział w czterech igrzyskach olimpijskich, więc ma ogromne doświadczenie, a na tej pozycji, niestety, jest to wymagane. W tak krótkim czasie będzie bardzo trudno zastąpić tych siatkarzy, którzy odeszli.

Kto Pana zdaniem ma większe szanse na zastąpienie w ataku Wlazłego: Bartosz Kurek czy Dawid Konarski?

Myślę, że Antiga będzie jednak stawiał na Kurka, bo to zawodnik o większych parametrach. Chociaż Konarski w ostatnich meczach ligowych rzeczywiście prezentował się bardzo dobrze, dojrzale. Trener będzie miał okazję wykorzystania obydwu, w zależności od dnia czy dyspozycji zawodnika.

Selekcjoner Antiga powołał już także kadrę na Ligę Światową, a wśród niej znalazło się kilku młodych graczy m.in. Bartosz Bednorz i Maciej Muzaj. W kadrze na igrzyska znajdzie się miejsce dla mniej doświadczonych graczy czy drużyna raczej powinna być oparta na siatkarzach, którzy mają dłuższy staż w reprezentacji?

To dobrze, że trener powołuje młodych chłopców, którzy zaczynają karierę w reprezentacji, ale bądźmy szczerzy – na igrzyska zawsze jadą zawodnicy bardziej doświadczeni. Skład na Rio prawdopodobnie niewiele będzie się różnił od tego, który jedzie do Tokio.

Są może jakieś nazwiska, których Pana zdaniem brakuje w reprezentacji?

Nie. Sądzę, że trener Antiga ma duże możliwości obserwacji i weryfikacji poszczególnych zawodników, więc na liście nie ma braków. Obecnie nie widzę kogoś, kogo by na niej nie było, a mógłby się na niej znaleźć. Jak już wspominałem, reprezentacje zazwyczaj budowane są w cyklu czteroletnim (np. drużyna Amerykanów), także duże zmiany w naszej kadrze nastąpią po igrzyskach w Rio.

Dwa lata temu po 40 latach zdobyliśmy złoto na MŚ. W tym roku obchodzimy 40 rocznicę zdobycia przez drużynę, w której Pan występował złota na igrzyskach. Porównania obu ekip same się nasuwają.

No tak, ale jest mała różnica. Gdy Jurek Wagner obejmował zespół po IO w Monachium, występowaliśmy na wielu turniejach, gdzie zawsze plasowaliśmy się w czołówce. Nie było Ligi Światowej jak teraz, ale braliśmy udział w wielu zawodach, w Japonii, Francji czy innych regionach świata. Rozgrywaliśmy też wiele spotkań towarzyskich. Ten zespół zawsze plasował się w czołówce – najgorsze miejsce to mogło być trzecie, ale wiele turniejów wygraliśmy. To potwierdziło się w kolejnych imprezach. Na Mistrzostwa Europy w 1975 roku nie pojechał cały skład, bo Jurek chciał wypróbować kilku młodych zawodników i tam zajęliśmy drugie miejsce. Na mistrzostwach świata byliśmy najlepsi nie w kraju, ale na neutralnym terenie. Podobnie było na igrzyskach.

Z całym uznaniem dla chłopaków, którzy wywalczyli mistrzostwo świata – turnieje poza krajem rozgrywa się jednak trochę inaczej. Wiadomo, że u siebie jest ogromny doping publiczności. Teraz podobna sytuacja będzie w Brazylii, tylko to nie my będziemy mieli kibiców za sobą. Tym bardziej będzie trudno powtórzyć nasz wynik z Montrealu. Ja życzę chłopakom jak najlepiej i liczę, że w Rio zdobędziemy medal, choć oczywiście nie będzie to łatwe, bo poziom jest bardzo, bardzo wyrównany.

Na igrzyska drużyna Wagnera jechała w innej atmosferze, po złocie na MŚ, ale także srebrnym medalu z ME. Po poprzednim sezonie nastroje wokół reprezentacji są jednak inne. Myśli Pan, że powinniśmy się martwić wynikami zespołu Antigi z poprzedniego roku?

Odejście czwórki bardzo ważnych zawodników z ekipy mistrzów świata powoduje, że jest to zupełnie inny zespół. Trzeba go budować od nowa. Wiadomo, że w tak krótkim okresie czasu, nie wszystko się udaje. Oprócz tego trzeba znaleźć zmienników, którzy zastąpią doświadczonych siatkarzy. Chłopcy pokazali, że potrafią grać w siatkówkę. Pamiętamy ten słynny mecz w Lidze Światowej na wyjeździe z reprezentacją Iranu. Nasi zawodnicy mieli tam przeciwko sobie całą halę i potrafili pokazać się z bardzo dobrej strony psychicznej i sportowej. Ten zespół stać na to, żeby powalczyć o medale. Jaki to będzie medal? Tego na pewno Antiga nie zadeklaruje, tak jak Jurek Wagner, który powiedział, że jedziemy na igrzyska po złoto.

Próbowano już także zestawiać ze sobą szkoleniowców obu ekip. Hubert Wagner oraz Stephane Antiga obejmowali reprezentację w młodym wieku, tuż po zejściu z siatkarskiego parkietu. Między ich charakterami i metodami pracy da się chyba jednak znaleźć także sporo różnic.

Tak, ale nie zapominajmy, że siatkówka w tamtym czasie wyglądała inaczej. Nie było specjalizacji na pozycjach. Wszyscy siatkarze, którzy grali w tamtym okresie musieli być bardzo wszechstronni. Nie było różnicy grania na przyjęciu, na środku, lewym czy prawym ataku. Początkowo zaczęliśmy wprowadzać atak z drugiej linii, ale nie było to standardowe zagranie. Wynikało to z sytuacji, jaka była na boisku, a nie ze schematu gry. Siatkówka od tamtego czasu zupełnie się zmieniła, nawet punktacja. To jest zupełnie inna gra i zawodnicy też są inni.

Które reprezentacje w Rio powinny być najmocniejsze?

Świetny zespół mają Stany Zjednoczone. Jest to drużyna bardzo wymagająca. We wszystkich imprezach głównych prezentowała się bardzo dobrze. Rosjanie pokazali zupełnie inny styl, mają nową drużynę, a trener postawił im nowe wymogi. Są Brazylijczycy, gospodarze igrzysk. Są też inne drużyny, które wywalczyły lub dopiero wywalczą awans. W Rio nie będzie chłopców do bicia, lecz będzie to bardzo trudny i wymagający turniej. Są zespoły, które mogą zagrozić gospodarzom. Będzie bardzo ciekawie, bo właściwie wszystko może się zdarzyć.

Wspomniał Pan, że Polacy mogą zdobyć medal na igrzyskach, ale nie powiedział o kolorze. Wierzy Pan, że po 40 latach siatkarze znów będą mogli wysłuchać „Mazurka Dąbrowskiego” na igrzyskach?

Bardzo bym sobie tego życzył, ale to będzie naprawdę trudne. Jeżeli dojdzie do finału, a będzie tam Brazylia, to tak jak zaznaczyłem, cała sala będzie przeciwko polskiemu zespołowi. Chciałbym, żebyśmy zagrali w finale, bo to będzie ogromny sukces tej drużyny.